Liczniki rowerów w Warszawie – potrzebne czy nie?

Pomiary ruchu rowerowego pozwalają określić m.in. liczbę rowerzystów, ich płeć czy styl jazdy. Wykonywane są one ręcznie w najważniejszych punktach miasta, a od 2014 proces pomiarowy został dodatkowo częściowo zautomatyzowany. W newralgicznych dla ruchu rowerowego punktach Warszawy zainstalowane zostały automatyczne liczniki. Czy faktycznie są one niezbędne?

Pierwsze automatyczne liczniki rowerów zainstalowane zostały w stolicy w 2014 roku. Obecnie na terenie stolicy znajduje się 38 maszyn liczących osoby przemieszczające się na rowerach. „[…] Urządzenia te funkcjonują na zasadzie pętli indukcyjnej zamieszczonej w nawierzchni, która wyczuwa przejeżdżające rowery i wysyła informacje na temat ich liczby. Takie automatyczne punkty pomiarowe pojawiły się na Nadwiślańskim Szlaku Rowerowym, a także m.in. na ul. Banacha, Targowej, al. „Solidarności”, Wysockiego, i Bazyliańskiej. Dane z tych urządzeń pozwalają precyzyjnie określić m. in. wpływ pory dnia, pogody i pory roku na natężenie ruchu rowerowego”.

Dzięki licznikom rowerów, jak zapewnia miasto, wiadomo ilu jest rowerzystów w Warszawie. Nasi Czytelnicy zastanawiają się jednak, czemu ta wiedza ma służyć, jeśli dotychczasowe, ręczne pomiary wykazały już, że w określonych punktach miasta natężenie ruchu rowerowego jest większe niż w pozostałych, i stale rośnie. Wiadomo, że w perspektywie budowane są drogi rowerowe, szlaki komunikacyjne uwzględniają je w planach urbanistycznych, ale koło się zamyka, okazuje się bowiem, że ustalono wzmożony ruch dzięki odręcznemu zliczaniu rowerzystów. Po co zatem inwestowanie w liczniki?

Na pytanie internauty o zasadność instalowania kosztownych urządzeń w tkance miasta, za które płacą podatnicy, zamiast odręcznego (przynoszącego efekt) liczenia rowerzystów, Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej odpowiedział:

Liczenie w trybie ciągłym rowerzystów w kilkumilionowym mieście to nie jest zadanie dla jednej osoby. Już bądźmy poważni 😉 Pytanie „dlaczego mamy za to płacić” można równie dobrze zadać do komunikacji miejskiej jak ktoś jeździ autem, albo do służby zdrowia jak ktoś nie choruje… Taka jest specyfika wydatków publicznych. Nie każdy jest dla każdego, ale summa summarum są one dla wszystkich”.

A Wy, co sądzicie o licznikach rowerów? Zapraszamy do dyskusji.

 

Źr. UM Warszawa/ https://www.facebook.com/PelnomocnikRowerowyWarszawa/

JK

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *