Śmieci przerosły ludzi – zaśmiecona Targowa

Góry odpadów komunalnych gromadzą się na ul. Targowej. Brak kontenera dla mieszkańców, brak funduszy na adaptację pomieszczenia pod śmietnik, brak przychylności władz w sprawie gospodarowania odpadami – jakie jeszcze powody wyprowadziły śmieci z mieszkań bezpośrednio na chodnik?

Problem gospodarowania odpadami dotyczy każdej dzielnicy. Wspominaliśmy już o nowopowstałym nielegalnym wysypisku śmieci na Pradze. Bez względu na to, czy odpady są wielkogabarytowe czy też nie, problem zaśmiecania pojawia się zawsze tam, gdzie są ludzie. Wspólna przestrzeń zdaje się być traktowana jako własna do chwili, w której trzeba o nią dbać.

Śmieci na Targowej 35. Odpady z gospodarstw domowych pojawiają się od jakiegoś czasu bezpośrednio na chodniku. Resztki jedzenia, puste opakowania, zniszczone tekstylia, popsute zabawki – wszystko to, co w domu ląduje w koszu, by potem powędrować do kontenera, na ul. Targowej stanowi swoistą instalację artystyczną, dość niezgrabnie i śmierdząco wkomponowującą się w miejską przestrzeń.

Problem zaczął doskwierać przechodniom korzystającym z chodnika i dopiero wówczas sprawa ożyła. Ożyła, ponieważ wcześniej, mimo podjętych prób mieszkańców Targowej 35, problem dotyczący utylizacji śmieci przerastał odpowiedzialne za sprzątanie organy i dopiero jego nagłośnienie sprawiło, że sprawą ktoś się zajął.

Problem Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Nowy Dom 82”, do której należy budynek przy Targowej 35 polega na tym, że miasto zlikwidowało kontener, który dotychczas służył mieszkańcom. Dlaczego usunięto dobrze spełniający swą rolę pojemnik na śmieci, nie wiadomo. Brak możliwości utylizowania odpadów doprowadził śmieci bezpośrednio na chodnik Targowej. Prezes spółdzielni, Andżelika Kostyra twierdzi, że podjęto próby rozwiązania kłopotu. Sytuacja została zgłoszona na policję, do Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami, burmistrza oraz straży miejskiej.

Mieszkańcom zaproponowano adaptację pomieszczenia w budynku. Niestety, z informacji jednego z nich wynika, że koszt takiego posunięcia wyniósłby mieszkańców – 110 tys. złotych, a wspólnoty na to nie stać. Zastanawia nas, co w projekcie podwórkowego śmietnika kosztuje 110 tys. złotych? Podobno ten koszt zostałby wygenerowany przez stan chodnika oraz instalację. Jeśli rzeczywiście, taki jest koszt całej inwestycji, to dlaczego, zanim pojawi się możliwość na sfinansowanie projektu, władze nie zadbały o przywrócenie kontenera rozwiązującego chwilowo problem mieszkańców?

Po nagłośnieniu sprawy przez media doszło do spotkania zorganizowanego przez władze dzielnicy, podczas którego ustalono, że pomieszczenie w budynku wyremontuje Zakład Gospodarowania Nieruchomościami przy finansowym wsparciu miasta. Mieszkańcy będą mogli wyrzucać prawidłowo śmieci. W nowym pomieszczeniu pojawi się specjalna rampa, umożliwiająca sprawne i niekłopotliwe opróżnianie koszy. Problem ma zostać rozwiązany w ciągu miesiąca.

Jak jednak przez ten czas mieszkańcy mają gospodarować odpadami? Czy nadal mają one pojawiać się na chodniku? Okazuje się, że spółdzielnia zgodziła się wynająć za symboliczną kwotę miejsce na kontenery. Czy tylko my widzimy absurd tej sytuacji i nieuczciwą grę urzędniczą? Zapraszamy do dyskusji.

JK

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz