Niebezpieczne zdarzenie na Trasie W-Z ponownie dzieli mieszkańców Warszawy

Na Trasie W-Z doszło do bardzo niebezpiecznego zdarzenia. Zamykające się drzwi tramwaju przycięły rękę kobiecie, która biegła około 200 metrów za odjeżdżającym pojazdem.

Incydent z udziałem chcącej wsiąść do tramwaju kobiety zablokował ruch na szynach w kierunku Pragi. Jak informuje Edyta Adamus z sekcji prasowej komendy – Kobieta zostawiła rękę w drzwiach tramwaju linii 4 jadącego w kierunku Pragi i biegła z nim przez 200 metrów. Zauważyli to prawdopodobnie pasażerowie i został zaciągnięty hamulec bezpieczeństwa. –

Ranna w rękę kobieta została opatrzona przez pracowników pogotowia, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia. Po przeprowadzonym badaniu nie wymagała przewiezienia do szpitala. Ruch tramwajów został przywrócony, a tramwaje jadące w kierunku Pragi przekierowane zostały na objazdy.

Kolejny raz incydent z udziałem goniącego odjeżdżający pojazd miejskiej komunikacji wywołuje sporo emocji wśród komentujących. Część opowiada się po stronie pokrzywdzonej kobiety, która nie zdążyła wsiąść do tramwaju, a winny zajściu jest nieuważny motorniczy. Według nich nie do końca wywiązał się ze swoich obowiązków i nie sprawdził przed odjazdem, czy wszyscy bezpiecznie wsiedli do tramwaju.

Obrońcy motorniczego podkreślają, że ostatnie drzwi, którymi próbowała wsiąść spóźniona  pasażerka, nie były widoczne w lusterkach, bowiem znajdowały się na łuku, z którego tramwaj skręcał w lewo.

Inni bezwzględnie krytykują kobietę, która po sygnale dźwiękowym, nie zważając na niebezpieczeństwo, próbowała zatrzymać odjeżdżający pojazd. Pojazd, który przytrzasnął kobiecie rękę był modelem starego typu, nie był wyposażony w czujniki przy drzwiach, które uniemożliwiają ich zamknięcie, gdy napotkają przeszkodę.

Kto był winny zajściu? Piszcie do nas, podzielcie się z nami swoją opinią.

Joanna Karczmarczyk

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *