Śmierdząca sprawa

‘’Szłam za tą staruszką dłuższą chwilę, nagle zobaczyłam jej uroczego pieska prowadzonego na smyczy, który zatrzymał się na środku chodnika i zostawił na nim niewyobrażalnie śmierdzącą kupę. Pani nawet nie zdążyła się zatrzymać, bo wszystko trwało kilka sekund. — Proszę pani, pani pies zrobił kupę na chodnik. — powiedziałam, zachodząc jej drogę. — Jaki pies? — spytała staruszka i sprytnie mnie wyminęła. Pies podreptał za nią, a ja poczułam się jak w komedii Barei.’’

Ta opowieść naszej czytelniczki o spacerze w Parku Praskim sprawiła, że postanowiliśmy przyjrzeć się tej, chcąc nie chcąc, śmierdzącej sprawie. Problem psich odchodów w mieście nadal istnieje. Powoli wyłania się coraz wyraźniej z racji topniejącego śniegu.

W roku 2013 powstało kilka ciekawych inicjatyw związanych z walką o czyste chodniki. Pierwszy pod lupą, miniblog na platformie Tumblr. o nazwie ‘’Kupa w mieście’’ miał prezentować zdjęcia kup bezkarnie ‘’kwitnących’’ na miejskich szlakach. Każdy mógł sfotografować napotkaną śmierdzącą niespodziankę, przesłać zdjęcie na wskazany blogowy adres. W efekcie powstawała mapa kup, oznaczanie ich lokalizacji na mapie (tzw. Google kups) miało zwrócić uwagę na ogromny problem, z jakim musi zmagać się miasto. Jak mówią sami założyciele bloga, ‘’walczą o czysty bruk miast, miasteczek i wsi’’.

Również cztery lata temu ruszyła dość zabawna inicjatywa, a mianowicie Festiwal Psiakupa. Akcja zorganizowana przez Praskie Stowarzyszenie ‘’Michałów’’ miała za zadanie skłonić właścicieli czworonogów do sprzątania po swoich pupilach, ale trzeba przyznać, że potraktowana była z przymrużeniem oka. Zaplanowany został konkurs z nagrodami, w którym m.in. można było otrzymać tytuł ‘’Obsrajdy Dzielnicowego’’.

Oprócz zabawnych propozycji walki z zupełnie niezabawnymi fekaliami, miasto podeszło do problemu poważnie i coraz częściej pojawiają się na warszawskich chodnikach oraz skwerach specjalne pojemniki na psie odchody. Właściciel psa ma zatem ułatwione zadanie i po spakowaniu kupy w dowolny woreczek foliowy, może ową kupę porzucić w wyznaczonym koszu. Oczywiście nadal są miejsca, gdzie zamiast dedykowanego pojemnika napotkamy zwykły śmietnik, dobra wiadomość jest taka, że do niego również możemy wyrzucić odchody pupila.

Nie podlega dyskusji to, że psie odchody są niehigieniczne, mogą roznosić bakterie, m.in. pałeczkę okrężnicy (Escherichia coli). Niewłaściwe zachowanie właścicieli psów, zaniedbanie z ich strony może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Należy nadal aktywnie zachęcać ich do przestrzegania zasad dotyczących publicznej higieny.

Miasto wyposażyło ulice w kosze, w kioskach można kupić specjalne torebki (tak naprawdę wystarczy nam zwykła torebka foliowa, która pozostaje nam po zakupach), producenci gadżetów dla zwierząt prześcigają się w ułatwianiu sprzątania po psach. Co jeszcze można zrobić, by uzmysłowić ludziom problem kupy na chodniku i zachęcić ich do sprzątania? W najcięższych przypadkach potrzebna jest interwencja Straży Miejskiej, która za nie sprzątanie fekaliów wręcza właścicielowi zwierzęcia mandat do 500 zł.

Sceptycy wątpiący w konsekwentne egzekwowanie kar za psią kupę uważają, że dobrym pomysłem jest wprowadzenie dodatkowego podatku dla właścicieli psów, z którego można byłoby opłacić sprzątanie miasta ze zwierzęcych nieczystości. Optymiści uważają, że cykliczne kampanie społeczne zwiększają świadomość i dostrzegają poprawę sytuacji.

A jak Wy oceniacie stan warszawskich chodników? A może macie pomysł na zachęcenie właścicieli psów do sprzątania po swoich pupilach? Piszcie do nas: redakcja@praskieklimaty.pl

Joanna Karczmarczyk.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *